Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

ACCEPT - Eat The Heat [1989]
Wydawca: RCA / Sony / BMG / CBS / Epic

  1. XTC
  2. Generation Clash
  3. Chain Reaction
  4. Love Sensation
  5. Turn The Wheel
  6. Hellhammer
  7. Prisoner
  8. I Can't Believe In You
  9. Mistreated
  10. Stand 4 What U R
  11. Break The Ice
  12. D-Train
  13. Metal Heart (live) [tylko w wydaniu z BMG]
  14. Screaming For A Love-Bite (live) [tylko w wydaniu z BMG]
Eat The Heat

Skład: David Reece - śpiew; Wolf Hoffmann - gitary; Peter Baltes- gitara basowa; Stefan Kaufmann - perkusja; Jim Stacey - gitary

Produkcja: Dieter Dierks

Ten album niemieckiej formacji Accept uchodzi za doskonały przykład próby podboju Ameryki. Po odejściu w 1987 roku wokalisty Udo Dirkschneidera na jego miejsce zaangażowano Amerykanina Davida Reece'a, który to występował wcześniej w grupie Dare Force, a do tego większość materiału zawartego na Eat The Heat to odpowiednio obrobione hair metalowe szablony. Ma to też swój urok, ponoć Udo nie chciał komercyjnego Accept i dlatego odszedł, ale płyty słucha się bardzo dobrze.

Na początek jeszcze uderzenie w starym stylu. XTC przywodzi na myśl płytę Russian Roulette, co akurat nie musi być minusem. Niestety kolejny numer Generation Clash to zupełnie niepotrzebny incydent, nie pasuje do całości o tyle, że nie brzmi wystarczająco komercyjnie, a to duży minus zwłaszcza kiedy robi się do niego promocyjne wideo. Chain Reaction to mój ulubiony kawałek na płycie. Jest to melodyjny metal, którego po prostu dobrze się słucha. W Love Sensation pachnie bardzo Ameryką i jest to coś w stylu Motley Crue, czyli też zdecydowanie na plus. Głos pana Reece'a to zresztą jakby kopia Vince'a Neila, co napewno nie powinno przeszkadzać. Kolejny utwór na płycie, Turn The Wheel, też nawiązuje do Motleyowskiej klasyki. Za to Hellhammer jest nieco bardziej metalowy, ale nie mniej melodyjny. Dynamiczna kompozycja zwłaszcza w liniach wokalnych kojarzy się z amerykańskim rockiem no ale... Wstęp do utworu Prisoner to melodia jakby żywcem wyjęta z jakiejś płyty Europe. Jakiejś płyty? A właśnie Prisoners In Paradise, która przecież ukazała się w dwa lata po Eat The Heat. Ciekawe, ale cały kawałek nie jest bardzo w stylu Europe, ale bardzo niedaleko bo... Dokken. Wręcz mógłby się bez trudu znaleźć na Under Lock And Key powiedzmy, ale oto znowu pojawia się melodia a' la Europe. Świetny numer naprawdę i co ciekawe tak mało oryginalne granie (nikt raczej nie powie, że to Accept) cieszy. I Can't Believe In You to komercja aż zęby bolą, ale czyje? Napewno nie moje i znowu momentami Dokken się pojawia w brzmieniu. Wczesny Dokken należy dodać. Nastrojowy wstęp do epickiego 9 minutowego Mistreated to niczym pretensjonalne nawiązanie do stylu Rainbow, ach ta zbieżnosć tytułów, ale fakt pozostaje faktem. W dalszej części tej kompozycji mamy już do czynienia z bądź co bądź melodyjną odmianą hard rockowej ballady w stylu lat osiemdziesiątych. Już sam tytuł kolejnego utworu coś sugeruje. Stand 4 What U R to hard rockowy hymn a' la KISS z lat '80. Fani płyty Crazy Nights powinni być w każdym razie zadowoleni. Lubię KISS, więc mnie pasuje, a do tego Europe też słychać. No to na koniec dwa ostrzejsze numery. Najpierw rasowy metal w Break The Ice, ale czy aż taki rasowy? Owszem czad jest niezły, ale wszystko podporządkowane jest stylistyce Dokkenowskiej. Nie mogę powiedzieć że mnie to nie pasuje. Chociaż co niektórzy usłyszą tutaj Judas Priest. D-Train jest najszybszym i najostrzejszym kawałkiem płyty. Jest melodyjny i trochę kojarzy się ze słynnym Kickstart My Heart Motley Crue.

Generalnie płyta nie zyskała rozgłosu, a zasługuje na to nie mniej niż klasyki hard rockowe zza oceanu i tak sobie myślę, że gdyby Accept było z LA, ten album stawiany byłby obok Back For The Attack czy Dr. Feelgood. No cóż, bywa i tak, że niektóre kapele mają pod wiatr. Dla mnie Eat The Heat było pierwszym krążkiem Accept, z jakim się zetkąłem, toteż mam do niego szczególny sentyment. Polecam fanom melodyjnego metalu i hard rocka bo to porcja bardzo dobrego grania.

Oficjalna strona zespołu: www.acceptworldwide.com

LSDisease
wrzesień 2004