|
Skład: Gregory Lynn Hall - śpiew; Roger Scott Craig - instrumenty klawiszowe, chorki; Billy Liesegang - gitary w [2]; Mike Turner - gitary; David Pasillas - gitary w [2]; Chris Julian - gitara basowa w [2]; Hans Geiger - perkusja w [2]
Produkcja: Roger Scott Craig
Debiutancki krążek amerykańskiej załogi 101 South bardzo dobrze się przyjął, a kapela zyskała uznanie wśród osób zainteresowanych spokojnym, inteligentnie zagranym AOR-em. Zespół nie miał zamiaru się obijać i dwa lata później zaserwował kolejny, drugi już album w swojej historii. Wydawnictwo zostało zatytułowane Roll Of The Dice, co sugerować by mogło, że panowie albo szykowali małą rewolucję, albo ruszali na podbój świata.
Nie udało się ani jedno, ani drugie. 101 South nie zdobyli wielkiej popularności, nie wydostali się poza krąg fanatyków AOR-u. Nic w tym dziwnego zresztą, ciężko odnieść sukces na tym polu. Kapela nie wprowadziła też żadnych zmian do swojej gry, więc do rewolucji również nie doszło. Z jednej strony to dobrze, gdyż Roll Of The Dice stanowi bezpośrednią kontynuację pierwszego krążka ekipy. Z drugiej jednak, czegoś tym razem zabrakło. What's Your Game zaczyna płytę w dobrym stylu, a fani pierwszego albumu będą raczej zadowoleni. Jeżeli chodzi o mnie, to trochę kręcę nosem, bo ścieżka nudzi mnie momentami, niezbyt ciekawie zrobiono w niej refreny. Moje zainteresowanie wzbudza Don't You Stop Believing. Duet gitarowo-klawiszowy świetnie buduje napięcie, a kiedy wchodzą właściwe partie gitary elektrycznej, otrzymujemy to co najlepsze w delikatnym AOR-rze. Wokal zwyczajowo nie odstaje poziomem od partii instrumentów. Dark Cloud In The Horizon ma nostalgiczno-wzruszające zabarwienie. Jak na mój gust zbyt bardzo kojarzy się z pościelówymi Pride Of Lions i ogólnie z Jimem Peterikiem. Do plusów należy potężnie brzmiący wokal, który poprawia ocenę ballady. Żywszy klimat i radość wprowadza ze sobą Borderline. Dobrze, aby 101 South wprowadzało do swojej gry więcej takich elementów, gdyż zazwyczaj ich krążki są wypełnione wolniejszymi nagraniami. Numery te mogą czasami nudzić, a za przykład podam kawałek piąty, czyli Standing In The Spotlight. Amerykanie nagrali kilka znacznie lepszych, a podobnych utworów. Do tytułowego Roll Of The Dice mam podobne zastrzeżenia. Nie chcę zostać źle zrozumiany, kawałki spodobają się pewnie niektórym sympatykom AOR-u, ale mi po prostu nie leżą. Tym bardziej, że wiem, iż kapelę stać na więcej. Na miejscu siódmym znajduje się kompozycja o apetycznym tytule Ride Out The Storm i zespół ponownie serwuje typową dla siebie muzykę. Jest fajnie, lecz wciąż może być lepiej. Walory aranżacyjne z pewnością są zaletą kawałka podobnie zresztą jak i w przypadku Dance Through The Night. Słuchając piosenki mam wrażenie, że już ją wcześniej słyszałem. Są plusy i minusy takiej sytuacji. Muzyka łatwiej wpada w ucho, ale oznacza to również, że niczym specjalnym się nie wyróżnia. Amerykanie stają na wysokości zadania wraz z I'll Never Forget You Baby, kiedy łączą ze sobą świetny klimat, dobrą melodię oraz genialne i zarazem romantyczne refreny. Tak właśnie powinni grać! Kobietki pewnie się wzruszą, niektórzy AOR-owcy też ;) Black Isn't Black zaskoczyło mnie ostrzejszym brzmieniem. Przypomnę na wszelki wypadek, że "ostrzejsze" nie znaczy "ostre". Podoba mi się taki skok w bok. Muzyka od razu staje się bardziej przystępna, robi się bardziej chwytliwa, ma się ochotę do niej wracać. Świetna kompozycja. Szkoda, że panowie tak rzadko decydują się na takie zabiegi, gdyż zespół mógłby tylko na tym zyskać. Na pożegnanie mamy bluesujące Get Up And Go i ponownie witam odmianę z uśmiechem na ustach. Płyta tego potrzebuje.
Roll Of The Dice w porównaniu do debiutu jest albumem słabszym. Dziwi mnie, że zdaniem niektórych jest to najlepszy AOR-owy album 2002 roku. Mecca w tym wypadku miażdży 101 South niemiłosiernie. Wracając do tematu, zespół wpadł w pewną pułapkę, brnąc w podobnie brzmiące i mało wyróżniające się kompozycje. Niektóre z nich potrafią zachwycić, czuję jednak, że formacja brzmi świeżej, kiedy nie ogranicza się do spokojnych ballad, ale próbuje czegoś nowego. Krążek polecam tym, którym bardzo spodobało się pierwsze wydawnictwo formacji. Ci, którzy nie znają twórczości grupy, niech po niego nie sięgają.
Oficjalna strona zespołu: www.101-south.com
Guciomir październik 2009
|