|
Skład: Gregory Lynn Hall - śpiew; Roger Scott Craig - instrumenty klawiszowe, śpiew
Gościnnie: Chris Thompson - śpiew w [10]; Billy Liesegang - gitara; Ian Barinson - gitara; David Pasillas - gitara; Jimmy Turner - gitara basowa; Hans Geiger - perkusja; Alan Kroll (aka "The Sax Therapist") - solo na saksofonie w [10]
Produkcja: Roger Scott Craig
Oczekiwałem na ten album z niecierpliwością. Po kilku latach milczenia na scenę powrócili AOR-owcy z 101 South. Ich pierwsze dwa krążki spotkały się z ciepłym przyjęciem fanów delikatnego grania, a mi do gustu przypadł szczególnie pierwszy z nich. Przy Roll Of The Dice zacząłem się obawiać, że grupa przestała się rozwijać i że powoli kończą się jej pomysły. Czy kilkuletnia przerwa wyszła muzykom na dobre?
Nazwa krążka, czyli No U-Turn sugeruje jednoznacznie, że panowie nie mają ochoty na eksperymenty i wolą trzymać się swoich korzeni. I taka właśnie jest ta płyta, słuchając jej nie sposób odnaleźć siedmioletniej dziury w działalności formacji. Artyści grają tak, jakby zaledwie rok temu wydali Roll Of The Dice i migiem chcieli stworzyć trzeci taki sam album. Z jednej strony jest to zaleta, gdyż amatorzy delikatnego grania będą zachwyceni. Można powiedzieć, że ta płyta jest skierowana właśnie do nich. Jednak patrząc na sprawę bardziej trzeźwym okiem, kapela zapędza się w kierunku z którego faktycznie nie da się już chyba zawrócić. Zespołowi trudno jest nagrać lepszy krążek od debiutu, ale mimo to panowie wciąż próbują, tworząc niezbyt porywające kompozycje. Owszem, część z nich jest bardzo przyjazna dla ucha, ale ilekroć ich słucham, mam wrażenie, że wszystko to już słyszałem kilka lat temu, lecz w znacznie lepszej wersji. Porównań i zapożyczeń z wydanej w 2000 roku płyty jest tutaj sporo i ciężko wytypować mi kawałki, które mogłyby powalczyć o miano killerów. Muzykom po prostu zabrakło amunicji. Całkiem nieźle prezentuje się czwórka, czyli What Are You Gonna Do Anyway, kiedy ponownie można dostrzec błysk geniuszu, a formacja daje z siebie wszystko. Jakby nie było, inteligetnie zagrany AOR jest jej znakiem firmowym. Sympatycznie wypada Lonely Heart, które pomimo dość smutnych słów, potrafi poprawić humor za sprawą pogodnej melodii. Fanom klawiszy proponuję posłuchać otwierającego płytę numeru, czyli When You're In Love. Szkoda tylko, że brakuje tutaj typowej dla formacji charyzmy. All In The Game wypada bardziej przekonywująco, choć gra zespołu jest wciąż bardzo spokojna, melancholijna i trochę usypiająca. Na szczęście co jakiś czas przebudza się wokalista i jego mocarne partie potrafią wzbudzić mój podziw. W tle End Of The Game pobrzmiewają nieśmiało minimalnie ostrzejsze gitary, są jednak tak schowane, że naprawdę trudno je dostrzec i można jedynie żałować, że grupa wciąż trzyma się kurczowo przyjętej stylistyki. Patrząc pod kątem klimatu, na myśl przychodzi mi legendarne Wishbone Ash. From What You Know Now łączy w sobie lata '80 ze wcześniejszymi '70. Wypada to całkiem nieźle. Dochodzą do tego proste, acz genialne klawisze i mamy dobry kawałek. Yesterday's Gone jest ostatnią kompozycją na krążku, która przypadła mi do gustu. Jeśli ktoś lubi granie w stylu Asia, to raczej się nie zawiedzie. Trzy ostatnie numery niestety mnie nudzą. Take Me Home jest akustyczną balladą i pewnie spodobałaby mi się ona, gdyby nie to, że kapela specjalizuje się w delikatnie zagranej, spokojnej muzyce. Ciężko jest wytrzymać zbyt wiele wolnych kompozycji na raz. Podobnie ma się sprawą z Blue Skies. Rozumiem, że fanatycy Foreigner, Peterika czy też Asia będą chcieli mnie rozerwać na strzępy, ale postawmy sprawę twardo: 101 South nagrywali lepsze wyciskacze łez. Don't Tell Me It's Over próbuje przyspieszyć, ale nie wiedzieć czemu nie wychodzi to najlepiej. Nie czuję się przekonany.
Płytę mogę polecić jedynie fanom spokojnego, delikatnego AOR-u. Sprawa ma się podobnie jak w przypadku Roll Of The Dice, a mianowicie przygodę z kapelą zdecydowanie lepiej zacząć od ich eponimicznie zatytułowanego debiutu. W tym przypadku otrzymujemy bowiem odgrzewanego kotleta, który nie budzi żadnych głębszych emocji. Mam nadzieję, że czwarty album ekipy, o ile oczywiście powstanie, przyniesie ze sobą jakiś powiew świeżości. A może muzykom na przekór uda się nagrać jeszcze raz coś na miarę debiutu?
Oficjalna strona zespołu: www.101-south.com
Guciomir listopad 2009
|